sobota, 3 grudnia 2011

03.12.2011r.

Postanowiłam napisać teraz, ponieważ później nie będzie mnie w domu. O 18:00 idę na domówkę do Dawida. Ma przyjść po mnie o 17:30. Przed chwilą wciągnęłam, właśnie zaczyna działać. Za chwilę będę miała dobry przypływ energii, więc będę się szykować. Dom już posprzątałam, pomógł mi Troll. Pokłóciłam się z nią i ostro ją wyklęłam, ale mam to w dupie. Po pierwsze - niech się bachor nie udziela, jak nie jest o to proszony. Po drugie - niech robi co ma robić i siedzi cicho. Po trzecie - jest młodsza, więc ma się do mnie dostosować. Czasami najchętniej bym jej tak przyjebała w tę jej piękną twarzyczkę, że żadna operacja by jej nie pomogła, ale wolę powstrzymać się od rękoczynów. 
Schudłam 2kg, ale wciąż ważę za dużo. Od kilku dni nie chodzę do klientów. Nie mogę, nie chcę, nie potrafię. A nawet nie potrzebuję. Wczoraj Dawid dał mi dwie działki, a mam jeszcze trochę swojej kasy, po za tym jutro dostaję kieszonkowe. Och, gdyby moi wspaniali rodzice tylko wiedzieli na co przeznaczam te pieniądze zapewne zamknęliby mnie z zakładzie odwykowym bez możliwości odwiedzin. I oczywiście nie dawaliby mi żadnej kasy. Ale jak na razie o niczym nie wiedzą. Jest dobrze, bo chodzę do szkoły, zbieram dobre oceny, prawdopodobnie zdam do następnej klasy. Powiedziałam mamie nawet o moich planach z liceum - bardzo się ucieszyła. Zgodziła się, żebym tej nocy "spała u koleżanki" - taka jest wersja dla niej. Nie muszą wiedzieć, że będę u kolesia, który ćpa podobnie jak ja i że na tym właśnie będzie polegała impreza, na którą dzisiaj idę. Niech wiedzą, że śpię u przemiłej koleżanki, która świetnie się uczy, że pouczymy się z matematyki, a później obejrzymy komedię romantyczną zajadając się popcornem. Bo w końcu od teraz jestem grzeczna. Zero chłopaków, alkoholu, papierosów, a o narkotykach już nie wspominając. Ja i narkotyki? Och, nie. Skądże znowu? Ja jestem grzeczna Gosia.
Muszę już spadać, bo została mi zaledwie godzina na zrobienie włosów, makijażu i wybraniu ciuchów, zanim przyjdzie Dawid.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz